Raport specjalny - Podróże po Indiach

Drugim teatralnym wydarzeniem południowych Indii był „teatr sakralny po wioskach”. Pierwszy raz przeczytałam o nim najzwyczajniej w przewodniku, ale od razu zobaczenie go urosło do rangi największego pragnienia. Kapłan staje się bogiem, a robi to podczas rytualnego tańca. Tak sobie to wyobrażałam – szczyt teatru, który jeszcze nie stracił swoich związków z sacrum, ale jednak nie jest już nabożeństwem li tylko. Zbiorowa nieświadomość,...

czytaj więcej czytaj więcej

Kąpiel w Gangesie w Riszikeszu to prawdziwa przygoda! Co prawda rzeka nie jest krystalicznie czysta – jej zamulone wody przybierają barwę najbardziej zbliżoną do brązu. Do tego jeśli rano bądź wieczorem pospaceruje się po okolicznych ghatach (specjalnych miejscach kąpieli), to ujrzy się fascynujące widowisko. Hindusi, miejscowi i sadhu (wędrowni poszukiwacze prawdy), schodzą tłumnie nad swą świętą rzekę i zaczynają jedyne swego rodzaju...

czytaj więcej czytaj więcej

Tuż przed wyjazdem pytałem mojego znajomego, doskonale obeznanego z Indiami, o wszystkie miejsca, które zamierzałem odwiedzić. Gdy dotarłem do miast tzw. Złotego Trójkąta, rzekł on: „Agra, Mathura, czy Kadżuraho to są takie naprawdę męczące Indie”. Szybko miałem się przekonać, jak bardzo miał rację.

czytaj więcej czytaj więcej

W Złotej Świątyni w Amritsarze znajduje się pewna podziurawiona ściana. Gdy, nie zwróciwszy na nią specjalnej uwagi, mijałem ją, podszedł do mnie wielki, brodaty strażnik i powiedział: "Indira Gandhi". Próbował, na ile mu angielski pozwalał, powiedzieć coś jeszcze. Nie musiał. Wiedziałem, że że ówczesna premier Indii - Indira Gandhi w 1984 r. wydala rozkaz pacyfikacji Świątyni, powodując jej zniszczenie i ogromny rozlew krwi. Stary Sikh...

czytaj więcej czytaj więcej

Dawno-dawno temu miałam takie marzenie: pojechać do Indii. Nic w nim nie było oryginalnego, bo kto choć trochę nie chciałby pojechać do Indii. Nawet wśród zwykłych zjadaczy chleba takie pragnienie nie zda się niczym niezwykłym, nie mówiąc już o przedstawicielach dowolnej alternatywy – dla takich Indie są Mekką od czasów hipisów.

czytaj więcej czytaj więcej

Zielona, czerwona, czarna. Chroni przed zawałem, skrzepami i chorobą wieńcową serca, przeciwdziała nadciśnieniu, obniża poziom cholesterolu, uodparnia organizm, zwalcza bakterie i wirusy, wzmaga koncentrację, zapobiega schorzeniom nowotworowym, spowalnia proces starzenia się, pobudza wydzielanie soków żołądkowych, poprawiając trawienie. Herbata – Camellia sinensis, Camellia assamica.

czytaj więcej czytaj więcej

Ladakh to prawdziwa perełka, którą polecam każdemu, kto chce zobaczyć jeden z ostatnich fragmentów wielkiego kulturowego dziedzictwa Tybetu.

czytaj więcej czytaj więcej

Zawsze chciałem pojechać do Kaszmiru słynącego z pięknych krajobrazów i bajkowej scenerii jeziora Dal. Kaszmir był dla mnie słowem - zaklęciem, marzeniem, które nie pozwalało zapomnieć, a każde marzenie - jak powiedział pewien mądry człowiek - jest nam dane wraz z mocą potrzebną do jego spełnienia. Musimy tylko bardzo chcieć je zrealizować. Nam udało się to w zeszłym roku.

czytaj więcej czytaj więcej

Jadąc do Kalkuty można być pełnym obaw. Nie raz nie dwa słyszało się opinie typu „kto nie był w Kalkucie, nie był w Indiach”, że choćby nie wiadomo, jak wiele widział, Kalkuta go poruszy. Obrazy przerażającej biedy i nędzy stają przed oczami, w pamięci szuka się pierwszych wstrząsów – by tak rzec – społecznych, jakich doświadczyło się do tej pory poznając Hindustan. Czy naprawdę może być gorzej niż w Bombaju, gdzie jadąc z...

czytaj więcej czytaj więcej

Pośpieszny do Wrocławia jest przynajmniej o dwa wagony za krótki. Cudem udaje się nam wrzucić część bagażu do jednego z przedziałów, sami zostajemy w zatłoczonym korytarzu. Kiedy za oknem pojawiają się pierwsze zabudowania Krakowa, ktoś żartem wspomina o ostatniej możliwości powrotu. Milcząc odrzucamy proponowany wariant. Tym samym podpisujemy na siebie nieodwracalny wyrok - przed nami licząca 10 tys. km droga do Indii.

czytaj więcej czytaj więcej